Aktualności

Fascynująca geometria krajobrazu Powiatu Nyskiego

Fascynująca geometria krajobrazu Powiatu Nyskiego 

Natura, krajobrazy i perły architektury lokalnej to znak rozpoznawczy zdjęć Macieja Zycha. Fotografik zdradza arkana swojej sztuki, którą można zobaczyć na jego profilu w social mediach czy w kalendarzu Bioagry na rok 2026, będącym całoroczną panoramą regionu.

Zdjęcia do tego wydawnictwa były robione na przestrzeni kilku lat, ponieważ w ciągu jednego roku trudno uchwycić różnorodność regionu. Przeszkadzają też warunki pogodowe, zbyt silne wiatry czy deszcze, które wykluczają loty dronami.

– Cieszę się, że Bioagra postawiła na taką formę promocji lokalności – mówi Maciej Zych. Nie jest to łatwe, ponieważ wymaga cierpliwości i uporu zarówno od fotografika, jak i sponsora.

 

Obrazy niedostępne dla oka

Istotnym elementem publikacji jest prezentacja geometrycznych układów upraw na Nizinie Śląskiej oraz pofałdowanych wzgórz Wysoczyzny Nyskiej, które z lotu ptaka tworzą unikalne kompozycje wizualne, charakterystyczne dla tej części kraju.

– To obrazy niedostępne dla oka mieszkańców regionu, choć każdego roku przemieszczamy się tuż obok tych miejsc – mówi Maciej Zych.

Mit złotej godziny

Ciekawym spostrzeżeniem Macieja Zycha jest przełamanie fotograficznego dogmatu „złotej godziny”. Miękkie światło tuż po wschodzie słońca, cenione przez fotografów „naziemnych”, w przypadku drona może zawodzić. Słońce oświetla wtedy jedynie czubki drzew czy dachy budynków.

Niektóre elementy krajobrazu, np. kwitnące pola rzepaku czy architektura miejska, najlepiej prezentują się w pełnym słońcu między godziną 11:00 a 14:00. Bez tego kontrastu zdjęcia miejskiej zabudowy stają się płaskie i pozbawione charakteru.

 

Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość

Maciej Zych tłumaczy, że wiele kadrów powstaje w jego głowie na długo przed lotem. Jednak ostateczny sukces często zależy od błyskawicznej reakcji na zmieniającą się aurę. Fotografia to sport dla wytrwałych – podkreśla Zych. Wymaga wielokrotnych powrotów w te same miejsca, ponieważ góry czy lasy za każdym razem, o innej porze dnia i roku, opowiadają zupełnie inną historię.

Sukces nie jest dziełem przypadku, lecz sumą prób i gotowości, aby odpalić silniki drona dokładnie wtedy, gdy światło i pogoda są idealnie.

 

Rozmowa z Maciejem Zychem: cierpliwość i technologia

Praca nad dwunastoma zdjęciami mogła trwać kilka lat? Czy przy dzisiejszej technologii dronowej nie wystarczy po prostu polecieć i zrobić zdjęcie?

Gdyby to było takie proste! Dron to tylko narzędzie, a natura rządzi się własnymi prawami. W ciągu jednego roku kalendarzowego niezwykle trudno jest uchwycić pełną różnorodność regionu. Moim największym przeciwnikiem jest pogoda. Zbyt silny wiatr czy gwałtowny deszcz eliminują drony z latania. Często, aby trafić na to jedno, właściwe światło lub moment, w którym mgła układa się idealnie nad Głębinowem, trzeba wracać w to samo miejsce wielokrotnie.

Zdjęcia z dzikimi zwierzętami to prawdziwa szkoła cierpliwości. Dron, mimo że nowoczesny, generuje dźwięk, który może spłoszyć zwierzynę. Podchodzenie do takich ujęć wymaga wyczucia i czasu, którego nie da się skrócić żadnym procesorem czy aplikacją.

 

Czym się różni fotografowanie z poziomu gruntu od zdjęć robionych z drona?

To, co z poziomu gruntu wydaje nam się zwyczajnym polem czy pagórkiem, z lotu ptaka ukazuje swoją ukrytą strukturę. Lubię np. fotografować geometryczne układy upraw na Nizinie Śląskiej czy pofałdowania Wysoczyzny Nyskiej. Chcę w ten sposób uchwycić region w obrazach, obok których przejeżdżamy codziennie, ale których nigdy nie widzimy w taki sposób jak z powietrza. Z góry lokalny krajobraz, który może nam się wydawać banalny, potrafi ujawnić fascynującą geometrię i wyrafinowanie natury.

Kalendarz prowadzi nas przez pory roku. Która z nich była dla Pana największym wyzwaniem?

Zima ma w sobie surowość, która jest wdzięczna, ale wymagająca. Praca nad zamarzniętą taflą Jeziora Nyskiego czy nad rzeką Widną, gdy staje się ona królestwem ptactwa, wymagała sporego samozaparcia. Z kolei wiosna u podnóża Gór Opawskich to walka z ulotnością – malownicze opary mgieł nad Głębinowem znikają w kilka minut. Trzeba być tam w odpowiednim momencie, aby oddać ten rytm zmieniającej się natury.

Więcej niż fotografia

W tym projekcie położony jest nacisk na szeroki kontekst geograficzny i historyczny. To nie są przypadkowe „ładne obrazki”. Każda z dwunastu fotografii to opowieść o powiecie nyskim. To osobista podróż przez region, który wciąż potrafi mnie zaskoczyć.

Publikacja przygotowana przez firmę Bioagra we współpracy z Maciejem Zychem to limitowane wydawnictwo prezentujące walory powiatu nyskiego. Na dwunastu kartach kalendarza autor uchwycił unikalną syntezę dzikiej przyrody, rolniczego i dzikiego krajobrazu widzianego najczęściej z wysokości oraz architektury o różnych porach roku. Fotografik i firma pracują nad kolejnym kalendarzem na rok 2027. 

Udostępnij tę stronę

Inne aktualności

WIĘCEJ